Dwudniowa wycieczka do Atarpuerki, Belorado ...

Sobotnim świtem 28 kwietnia wyruszyliśmy na wycieczkę szkolną. Było nas trzydzieścioro jeden uczniów, dwoje nauczycieli wiedzy o Polsce oraz trzy Mamy – razem 36 osób. Po udanej wyprawie do Somosierry, Sepúlvedy i Pedrazy wiosną 2017 roku, apetyty bardzo się wszystkim zaostrzyły i tegoroczna wycieczka została zaplanowana na dwa dni. Choć prognozy nie były najlepsze, okazało się, że i tym razem aura zdecydowała się nam specjalnie nie przeszkadzać. Wesoły autokar SPK skierował się najpierw w stronę jeziora cyrkowego Laguna Negra w okolicach Sorii. Po niemal dwukilometrowym marszu od parkingu i pokonaniu różnicy wysokości ok. 200 metrów, doszliśmy do zamarzniętego jeszcze o tej porze roku oczka wodnego, malowniczo położonego 1750 metrów nad poziomem morza. Spacer bardzo wzmógł nasz apetyt, więc w drodze powrotnej do autobusu zatrzymaliśmy się na obiad w na poły jeszcze pokrytym śniegiem lesie. Kolejnym przystankiem na naszej trasie było Puras de Villafranca. Ta dawna miejscowość górnicza otworzyła dla zwiedzających swoje kopalnie manganu – wyjątkowy rarytas na skalę całej Hiszpanii. To właśnie tutejszy minerał został użyty do wzmocnienia blach poszycia kadłuba słynnego Titanica. Podczas niemal dwugodzinnego oprowadzania dowiedzieliśmy się nie tylko do czego służy mangan, jakie ma właściwości chemiczne i w jaki sposób był wydobywany, ale mogliśmy również poczuć się jak dziewiętnastowieczni górnicy, schodząc do zachowanych szybów kopalni. Z Puras de Villafranca są tylko 3 kilometry do Belorado, gdzie zajechaliśmy krótko po dwudziestej. Tam, w typowym schronisku na słynnym szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostella, przyszło nam spędzić noc. Mamy zadbały o to, by każdy zjadł ciepłą kolację, po czym zmęczeni pełnym wrażeń dniem prawie od razu smacznie zasnęliśmy. O 7.30 rano kolejna pobudka. Szybkie śniadanie – ponownie dzieło niestrudzonych Mam – pakowanie i przejazd do centrum Belorado. To niespecjalnie znane miasteczko mieści bardzo ciekawe muzeum, w którym główną część kolekcji stanowią urządzenia do radio- i telekomunikacji z różnych epok. Muzeum ma też jednak i inne atrakcje: m.in. replikę przejścia granicznego pomiędzy Wschodnim i Zachodnim Berlinem z czasów Zimnej Wojny oraz sugestywną rekonstrukcję okopów na zachodnim froncie I wojny światowej. Na koniec jeszcze tylko obowiązkowe zdjęcie grupowe na czołgu i ruszyliśmy do oddalonej o 30 km. na zachód Atapuerki. Miejscowość ta jest jednym z najważniejszych miejsc na archeologicznej mapie Europy, gdyż tam właśnie znaleziono najstarsze, pochodzące sprzed ponad miliona lat, ślady przodków człowieka na kontynencie europejskim. W towarzystwie sympatycznej pani archeolog zwiedziliśmy najpierw wykopaliska, a następnie Centrum Archeologii Eksperymentalnej, gdzie uczniowie mogli zobaczyć na własne oczy, jak wytwarzano narzędzia kamienne, jak wykonywano malowidła naskalne, oraz jak rozpalano ogień w czasach prehistorycznych. Imponująca dawka wiedzy historycznej, jak na niedzielne przedpołudnie. Obiad, odpoczynek, chwila na zakup pamiątek i ruszyliśmy w drogę powrotną do Madrytu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w Somosierrze, gdzie – poniekąd wspominając szarżę polskich szwoleżerów – odbyliśmy regularną bitwę na śnieżki. Tuż przed dwudziestą byliśmy z powrotem pod szkołą, skąd utęsknieni rodzice odebrali swoje zmęczone, ale przepełnione wrażeniami i wiedzą pociechy.